Menu2

Gdyby pucz wybuchł w Mordorze – Mordorpucz

Spróbujmy sobie wyobrazić, co by się stało gdyby pucz wybuchł w Mordorze.

mordorpucz

#Mordorpucz.

Pucz wybucha we wtorek. Miał wybuchnąć w poniedziałek, ale PM (Project Manager) jest na urlopie i nie ustawił respondera (autoodpowiedzi) i nie przekazał maila powstańcom.

Dobrze, że wybucha we wtorek, bo w środę jest mała sobota, a w małą sobotę się nie pracuje.

 

Mordorpucz.

#Mordorpucz jest od początku spalony, bo od miesiąca jest mocno share’owany: profil na facebooku ma 12 milionów polubień, insta 200 zdjęć, a twitter #mordorpucz 12 000 wzmianek.
Dodatkowo zawodzi logistyka: broń (ulotki i proporczyki) utknęły w korku na Domaniewskiej, bo nikt nie sprawdził czy Domaniewska stoi.

Pomimo problemów w mediach społecznościowych #mordorpucz jest tematem numer 2 po Pokemonach.

Vlogerzy robią analizy: ile korporacje wytrzymają bez pracowników.

Okazuje się, że w puczu bierze udział 12 osób. HRy poszczególnych dywizji korporacyjnych szybko namierzają powstańców.
Okazuje się, że 10 z nich formalnie było na L4. Następują zwolnienia. Pozostała część załogi wyraża ciche poparcie i przestaje realizować targety. Sales Director się wkurwia i obcina wszystkim premie. Analogie rodzą się same.


Erdogan


Ludzie się naprawdę wkurzają i podpalają sushiboxy, lunchboxy i fitboxy w koszach na śmieci przy biurkach.

Openspace płonie. HR w szoku, agencje crisis PR nie wyrabiają z odbieraniem telefonów.

Korporacje dzielą się na dwa obozy: pierwszy obóz próbuje się zaprzyjaźnić z mordorpuczystami a drugi stwierdza, że nie negocjuje się z terrorystami.

Oba obozy ponoszą klęskę: pierwszy, bo nie potrafi tagować #mordorpucz, drugi, bo nie potrafi odciąć pracowników od serwerów (ticket utknął u Hindusa w New Delphi).

Protest trwa.

Puczyści zaczynają kłócić się między sobą, nie potrafią wypracować spójnej wizji protestu.

Zawodzą stress testy i cała wiedza nabyta na szkoleniach.

W ramach oczyszczenia atmosfery postanawiają zbudować wieżę z makaronu.

Wieża nie osiąga nawet 12 centymetrów. To ostateczna klęska. Puczyści poddają się. Ze szczytu Galerii Mokotów leci hymn „Korporacyjna Marsylianka


Pucz w Mordorze


Epilog mordorpucz.

O godzinie 18:32 tir dociera pod biuro, ale wszyscy wyszli o 17:00. Zdezorientowany Pan na recepcji drapie się w głowę i mówi do kierowcy ściszonym głosem:

Panie, ja się nie znam, ale jak na mój gust to wszystko jakieś pojebane.

 

A może tak wszystko rzucić i emigrować do Turcji?

 

 

 

, ,

Polub nas.

Ta strona jest darmowa, nie zawiera agresywnych i natarczywych reklam.

Stronę rozwijamy hobbistycznie, chętnie dzielimy się wiedzą.

W zamian prosimy o polubienie naszej strony na Facebooku: