Menu2

Pomysł na biznes internetowy – 4 godziny tygodniowo i kilka tysięcy zysku

Niewiele osób lubi się dzielić swoim pomysłem na biznes w internecie, a jeszcze mniej osób dzieli się dokładną analizą swojego sukcesu. Dlatego tym bardziej warto przeczytać niezwykłą historię Yvo.

ecommerce biznes

„Biznes w internecie: jak przez ponad 10 lat żyłem pracując 4 godziny tygodniowo”

Jest taki kawał o Jasiu: Jasiu całe życie chciał być żulem, wiedział o tym od najmłodszych lat i nie bał się mówić o tym głośno (nawet w szkole).

Jednak życie lubi płatać figle i Jasiu, siedząc w Dubaju na szczycie swojego wieżowca rozmyśla: gdzie popełniłem błąd?

Historia o Jasiu to wypisz wymaluj historia Yvo Schaapa, który z hobbistycznego projektu zrobił dobrze prosperujący biznes. Oto jego historia.

 

4- godzinny tydzień pracy.

Ten przewrotny tytuł to nawiązanie do książki Tima Ferrisa o nieuchwytnym 4-godzinnym tygodniu pracy (książka stała się bestsellerem sprzedając się w ponad milionie egzemplarzy na całym świecie).

Chociaż nie ze wszystkimi aspektami książki się zgadzam, to jednak stanowiła ona dla mnie ważną inspirację i była wsparciem przez ostatnią dekadę w moim projekcie.

Projekcie, który w kluczowym momencie osiągnął dochody w wysokości 100 000 USD miesięcznie a co lepsze – wymagał jedynie ograniczonych inwestycji na bieżącą działalność.

Popularne przysłowie branży e-commerce mówi, że w początkowej fazie ilość godzin koniecznych do realizacji sukcesu jest prawie nieskończona a zyski dążą do zera.

Jednak historia mojego projektu pokazuje, że nie zawsze musi tak być.

 

Start-up dla miliarda użytkowników.

W 2007 roku uruchomiłem swój projekt: Directlyrics, stronę poświęconą tekstom piosenek. Dziesięć lat później świętowałem sukces: moją stronę odwiedził miliardowy użytkownik.

Liczba ogromna, rozpala wyobraźnię.  Sukces tym większy, że osiągnąłem go praktycznie w pojedynkę, pracując w niepełnym wymiarze czasu.

 

 

Krótko o moim pomyśle na biznes w internecie.

Directlyrics ma pewne magiczne cechy: wciąż jest jedną z najpopularniejszych stron internetowych poświęconych tekstom piosenek, od prawie dziesięciu lat przyciąga miliony użytkowników z wyszukiwarek, a ci generują przychody z reklamy.

Na pozór prawdziwe perpetuum mobile. A co kryje się za mechanizmem?

Historia Directlyrics zaczyna się w 2004 roku. Byłem w szkole średniej, uczyłem się, jak kodować i szukałem nowych wyzwań.

W raczkującym wtedy internecie znalazłem serwis z tekstami piosenek: jego autor ręcznie dodawał nowe teksty do swojej witryny.

Od razu uznałem, że to bardzo nieefyktywny sposób, więc napisałem do niego, z informacją, że zbuduję w ramach szkolnego projektu bazę danych.

Budując bazę odkryłem bardzo skuteczny sposób na optymalizację treści dla wyszukiwarek (SEO):

polowałem na zapowiedzi nadchodzących wydań piosenek, dodawałem te utwory do mojej witryny (bez żadnych tekstów), a kiedy piosenka została wydana, już byłem numerem # 1 w Google.

To był niezwykle skuteczny sposób: nie korzystałem z żadnych dodatkowych działań poza odpowiednim dopasowaniem pod Google’a.

Strona stała się tak skuteczna, że w ciągu roku udało się sprzedać ją LiveUniverse, firmie z siedzibą w Los Angeles, prowadzonej przez współzałożyciela MySpace. Obiecałem pozostać na pokładzie w zamian za 50% udział w zyskach.

Polub nas na Facebooku



 

Rada dla młodych zakładających biznes w Internecie – nie wszystko złoto co się świeci.

LiveUniverse podeszło do sprawy w sposób bardzo korporacyjny: w między czasie dokonało zakupu kilka innych serwisów z tekstami i wszystkie umieścili na jednym serwerze.

Reakcja Google’a była bardzo szybka: dostaliśmy bana i zostaliśmy wykluczeni z wyników wyszukiwania.

W międzyczasie zostaliśmy pozwani przez kilku wydawców, ponieważ nie chcieli z nami w żaden sposób współpracować.

Koszmarny sen stał się rzeczywistością.

Z tego ciężkiego roku w pamięci mam tylko przebłyski: pamiętam, że musiałem zapłacić za odnowienie jednej z moich nazw domen. Zastanawiałem się czy to zrobić i stwierdziłem, że grzechem byłoby nie wykorzystać potencjału drzemiącego w witrynie: kupiłem nowy serwer, zbudowałem na nowo stronę z tekstami piosenek.

Miesiąc później zacząłem gruntowne porządki: zakupiłem nowy serwer, zbudowałem nową stronę z tekstami piosenek i miesiąc później mogłem świętować: witryna directlyrics.com zaczęła żyć.

Projekt szybko się rozwijał, jednak gdy ja wykonałem jeden krok, moja konkurencja zrobiła ich dziesięć.

Na rynku liczyło się tak naprawdę 5 graczy: AZLyrics, MetroLyrics, LyricsMode, Sing365.com i ja – wszyscy walczyliśmy na jednym polu bitwy: w wyszukiwarce Google a tort był spory.

Ponad 100 milionów wyszukiwanych piosenek każdego miesiąca. Chętnych do jego zjedzenia też było wielu.

Każdy z nas szukał w kreatywny sposób rozwiązań, które windowały jego serwis w wyszukiwaniach.

Problem polegał na tym, że każde skuteczne rozwiązanie było natychmiast kopiowane przez innych graczy.

biznes w internecie

Poza silną konkurencją była to również złota era: duża liczba wyświetleń przekładała się na jeszcze większe zyski.

Wkrótce dołączyłem jako partner do sieci witryn muzycznych i rozrywkowych należących do nieistniejącego już BuzzMedia.

BuzzMedia sprzedawało reklamy dużym firmom, które płaciły do 30 dolarów za tysiąc wyświetleń (CPM).

Cały ruch, który prowadziłem, zmienił się w jedną wielką sieć partnerską.

Finalnie BuzzMedia kupiło nawet mniejszościowy udział w Directlyrics w wysokości kilku milionów dolarów.

Nasz sukces szybko przykuł uwagę wydawców, a ja nie chciałem iść na wojnę z wielkimi korporacjami i na początku 2010 roku podjąłem decyzję o zakupie pełnej licencji wydawniczej, co znacznie ograniczyło zyski.

MetroLyrics zrobiło to samo przede mną, a AZLyrics ostatecznie podążyło za nami.

 

W międzyczasie wyschło drugie źródło przychodów. W 2013 roku przychody, które pochodziły ze sprzedaży dzwonków telefonicznych zostały zatrzymane z powodu ściślejszych regulacji dotyczących sprzedaży i bezwzględnego zakazu obciążania Klientów za pośrednictwem rachunków telefonicznych w Stanach Zjednoczonych.

 

Jednak wciąż główny strumień zysków miał się dobrze: w swoim szczytowym momencie Directlyrics przyciągał ponad 25 milionów użytkowników w ciągu jednego miesiąca.

Podsumowanie mojego biznesu Internetowego

pomysł na biznes w internecie

Od samego początku sukces Directlyrics bazował na kilku podstawowych zasadach:

 

  • Dedykowany serwer
  • Strumień treści (contentu) dla zachowania świeżości witryny
  • Partner serwisu – jako dodatkowe źródło dochodu
  • Redaktor do zarządzania treścią
  • Użytkownicy pochodzący z wyszukiwarek
  • Finanse prowadzone przez księgowego z prawdziwego zdarzenia

Tyle i tylko tyle wystarczyło, aby odnieść sukces.

Dodatkowe wsparcie.

Kevin był ze mną przez 7 lat. W czasie gdy on redagował serwis, ja wolałem się skupić na polowaniach na nowe piosenki.

Wkrótce w „łowach” zaczął wspierać mnie również Kevin – pracował w niepełnym wymiarze godzin, za stałą opłatą z Hiszpanii i sam określał swój grafik.

startup up internetowy

 

Witryna nigdy nie posiadała żadnego CRMu, nie posiadała również żadnego elementu sieci społecznościowej.

Odwiedzający traktowali ją jako dobro użytku codziennego i nie potrzebowali wsparcia: jeśli witryna nie działała lub nie znajdywali tam treści, której szukali, po prostu klikali przycisk wstecz i wybierali inną witrynę.

 

4 godzinny tydzień pracy.

biznes internetowy

Tak naprawdę nigdy solidnie tego nie zmierzyłem, jednak dam sobie rękę uciąć, że trafiłem do elitarnego grona osób pracujących 4 godziny tygodniowo.

W swojej pracy skupiłem się na prostych rzeczach: wysyłaniu e-maili, działaniach SEO, prowadzeniu rozmów biznesowych, ustalaniu błędów i obsłudze problemów.

Strona pozwoliła żyć komfortowo mnie i mojej rodzinie w jednym z najpiękniejszych miejsc na świecie.

Ponieważ witryna generuje spore zyski, nie wymaga (zbyt dużej) atencji to skupić się na tym, co lubię najbardziej: zabrzmi to może ironicznie, ale kocham budować strategię produktową.

 

W międzyczasie dołączyłem do kilku projektów:

Rozwijałem serwis promujący ekologiczne podróżowanie, założyłem swój start-up poświęcony muzyce i rozrywce oraz rozwinąłem jeszcze kilka innych, mniejszych projektów.

Czasami poświęcam więcej czasu na Directlyrics. Zdarza mi się optymalizować serwis, szukać nowych rozwiązań – każde z nich oceniam pod kątem przyniesienie ewentualnych, dodatkowych zysków. Jeżeli nie generują wartości dodanej – sorry – trafiają do szuflady.

Ta dodatkowa pracy jest bardzo fragmentaryczna i zdarza się, że zabiera więcej niż 4 godziny i zmusza mnie do zarywania nocy. Jednak zabawa jest przednia.

Optymalizacja serwisu nie jest tak ekscytującą pracą jak wymyślanie czegoś nowego, jednak motywację czerpię z dwóch rzeczy: jej solidnych podstaw opartych na logice i długowieczności.

To pozwala mi robić to, co lubię najbardziej i dzięki temu spędzam czas na tym, co kocham.

Myślę, że niesamowitym jest fakt, że Internet pozwala jednej osobie dotrzeć do miliarda gości z całego świata a to wszystko w ramach hobbistycznego, małego projektu.

 

Mam nadzieję, że moja historia zainspiruje kogoś do działania i rozwijania swojego projektu.

Powodzenia!

Oryginalny artykuł:

https://www.indiehackers.com/@yvo/how-ive-lived-the-4-hour-work-week-for-a-decade

 

 

 

 


Chcesz być na bieżąco? Zapisz się na nasz newsletter.

Nie wysyłamy spamu, nie sprzedajemy bazy. Max. 1 newsletter tygodniowo.

W każdej chwili możesz się wypisać. Naprawdę warto

, , , , , , ,

Polub nas.

Ta strona jest darmowa, nie zawiera agresywnych i natarczywych reklam.

Stronę rozwijamy hobbistycznie, chętnie dzielimy się wiedzą.

Bądź na bieżąco, inspiruj się innymi. Polub nas: